Czym jest ciepło?

Reakcje metaboliczne naszego ciała pozwalają mu utrzymywać stałą temperaturę około 37°C. Ciało musi oddawać nadmiar ciepła pobranego z otoczenia albo wytworzonego na skutek procesów wewnętrznych (krążenie krwi, praca mięśni), na przykład podczas uprawiania sportu. I na odwrót, jeżeli jest zimno, obniżeniu temperatury ciała zapobiega cały szereg mechanizmów: kurczenie się podskórnych naczynek krwionośnych, dodatkowa produkcja ciepła wewnątrz organizmu itp. Takie ochłodzenie zewnętrznej powłoki ciała w zestawieniu z ciepłem wytwarzanym wewnątrz organizmu wywołuje uczucie marznięcia.
Nasze odczuwanie ciepła zależy również od temperatury powietrza, jego wilgotności, jego ruchu (wiatr, przeciągi), od temperatury ziemi, ścian pomieszczenia. Wszystkie te parametry należy uwzględnić, w większym lub mniejszym stopniu, planując instalację ogrzewania.
Warto pamiętać, że człowiek został „przewidziany” do życia bez żadnych ubrań i zaawansowanych technologii, w jednym, określonym środowisku i klimacie, mianowicie w równikowej dżungli.
Dlaczego marzniemy?
Na ochłodzenie organizmu mają wpływ cztery zjawiska.
- Konwekcja jest ruchem jakiegoś medium powodującym przenoszenie ciepła, a wywołanym różnicą temperatury. Ten właśnie mechanizm sprawia, że ciepłe powietrze unosi się, a zimne opada. W wyniku tego zjawiska nasze ciało jest narażone na kontakt z chłodnym powietrzem, a tym samym na utratę ciepła.
- Promieniowanie jest przekazywaniem energii pod postacią fal lub cząstek. Oznacza to, że spośród wielu obiektów ten, który jest najcieplejszy, oddaje ciepło pozostałym. Na przykład nas swoimi promieniami ogrzewa Słońce.
- Przewodzenie to przekazywanie ciepła między obiektami pozostającymi w bezpośredniej styczności. Chodząc boso, poprzez stopy oddajemy ziemi część ciepła naszego ciała.

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , | Skomentuj

Ogrzewanie drewnem

To była dobra zima dla każdego, kto handlował drewnem kominkowym, brykietami lub peletami. Po prostu mieliśmy znowu prawie prawdziwą zimę. Co najciekawsze, chłodem powiało od Atlantyku i śnieg pojawił się także w krajach tradycyjnie cieplejszych od naszego. Chociaż lodowce topnieją i nieznacznie ociepla się klimat, to zmieniające się prądy morskie zapewniły Europie całkiem tradycyjną aurę. Przynajmniej takiego samego chłodu oczekujemy w przyszłym sezonie. Ta zima wyrwała rynek paliw drzewnych z zapaści, bardzo szybko zniknęły kilkuletnie zapasy, a bieżąca produkcja nie byta w stanie sprostać zamówieniom.Pewnie Państwo nie podzielają mojego entuzjazmu, bo ożywienie na rynku oznaczało dla Was trudności z nabyciem towaru, gorszą jakość tego, który udało się kupić, a w konsekwencji sprowadziło się także do dodatkowego drenażu Waszej kieszeni. Zanim jednak zaczniecie wieszać psy i koty na Waszych dostawcach, proponuję uderzyć się w piersi, zrobić krótki rachunek sumienia i odpowiedzieć sobie na pytanie: czy należycie przygoto-waliście się do poprzedniej zimy? Warto przemyśleć błędy popełnione w zaopatrzeniu I zakupach, aby unikając powtórki, przygotować się odpowiednio wcześnie do przyszłego sezonu. Pamiętajmy o maksymie: „co zasiejesz wiosną – zbierzesz jesienią, a poczujesz zimą”.Chciałbym nieco ułatwić Państwu analizę, przedstawiając parę refleksji i sugestii dotyczących drewna kominkowego. Być może pomogą one w odniesieniu się do ubiegtosezonowych wyborów w zakupie drewna, jego późniejszym przygotowaniu i przechowywaniu. Jak wiadomo, zrozumienie błędu to początek zmiany. „Złapmy byka za rogi” i przyjrzyjmy się różnym gatunkom drewna kominkowego. Z niektórymi zapewne się zetknęliście i macie swoje doświadczenia. Ile jest drewna w drewnie? Każdy zapewne się przekonał, że twarde gatunki drewna kominkowego palą się znacznie dłużej od innych. Najkorzystniej wypada kolejno: śliwa. grab. akacja, grusza, jabłoń, buk, jesion, no i oczywiście dąb. Szybciej spali się już brzoza.klon. kasztan, jeszcze szybciej olcha i lipa. Bardzo szybko spala się topola i osika, a stawkę peletonu zamyka leciutka wierzba. Szybko spalą się także iglaste gatunki drewna. Najkorzystniej tu wypada modrzew, potem sosna, daglezja, na końcu świerk i jodła. Co decyduje0 czasie spalania poszczególnych gatunków? Przyjmując, że mamy ten sam poziom wilgotności drewna, z pewnym uproszczeniem można powiedzieć, żeto pochodna gęstości budowy danego gatunku. Gdybyśmy ważyli polana przed włożeniem do kominka, to przekonalibyśmy się. że czas ich spalania jest proporcjonalny do ich wagi. Mówiąc potocznie: im więcej „drewna w drewnie”, tym dłużej się ono pali.Porównajmy przeciętną handlową wagę drewna kilku gatunków. Tzw. suchy grab (około 20% wilgotności), pocięty na odcinki o długości 33 cm, połupany1 poukładany w metrowej skrzyni, ważyć może przeszło 570 kg, podobnie przygotowana akacja – 530 kg. buk – 490kg, dąb i jesion około 470 kg, brzoza oraz klon około 440kg, natomiast olcha już tylko 360 kg. Podobnie przygotowany modrzew waży około 400 kg. sosna jedynie 350 kg, świerk 310 kg, jodła 300 kg. a najlżejsza wierzba – 240 kg.

Różnica między grabem a wierzbą wynosi 240% masy drewna więcej w tej samej objętości, nic zatem dziwnego, że grab pali się znacznie dłużej.Podane wartości wagi drewna należy traktować jedynie jako średnie i przybliżone. Waga danego gatunku drewna może być bardzo zróżnicowana w zależności od odmian, od gleby, na jakiej drzewo rosło, konkretnych warunków klimatycznych, np. nasłonecznienia. Nawet to. z jakich części drzewa pochodzi nasze drewno decydować będzie o jego wadze. Im więcej bieli (zewnętrznych podkorowych warstw), tym drewno będzie lżejsze, np. lżejsze od pni będą gałęzie, a spróchniałe fragmenty od drewna zdrowego. Rozpiętość wagi w ramach danego gatunku wynosić może nawet kilkadziesiąt procent. Można natrafić na dąb dużo cięższy od przeciętnego grabu, także na żywiczną sosnę cięższą od brzozy. Ocenę gęstości dostępnego drewna w Waszym regionie czy od Waszego dostawcy trzeba wyrobić sobie samemu i odpowiednio wybierać te gatunki, które najdłużej palą się w Waszym kominku. Wybierając „ciężkie” gatunki drewna, oszczędzicie sporo czasu na przenoszeniu i dokładaniu do kominka. Temperatura pomieszczenia będzie bardziej stabilna, szczególnie nocą, jednak również w trakcie dnia znacznie mniej razy wygaśnie żar w palenisku. Tym samym sporo czasu zaoszczędzicie na rozpalaniu.

Porównajcie kwoty, jakie płaciliście za drewno, z pozyskaną jego masą. Często pozornie wyższa cena może po przeliczeniach okazać się znacznie bardziej atrakcyjna.
Drewno czy woda?
Ocenę gęstości szalenie utrudnia duże zróżnicowanie wilgotności świeżego drewna i szybkości jego suszenia. Miękkie gatunki zawierają proporcjonalnie do masy więcej wody niż twarde, lecz jednocześnie w odpowiednich warunkach szybciej schną. Rekordzistką jest tu wierzba, która świeżo po ścięciu ma prawie dwa razy więcej wody niż masy drewna. Z metrowej skrzyni świeżej wierzby do poziomu 20% wilgotności musiałoby odparować aż 3701 wody, z osiki 2401, z lipy stosunkowo mato – 2001. Dużo wody zawiera świeże drewno iglaste. Z jodły do odparowania jest przeciętnie 2401, trochę mniej z sosny – 2201, świerku – 2001. a z modrzewia – 1651.
Także w twardych gatunkach mamy sporo wody do odparowania, chociaż jest tu bardzo duże zróżnicowanie. I tak, ze świeżego buku, połupanego i poukładanego w metrowej skrzyni, do poziomu 20% wilgotności odparować musimy przeciętnie aż 2601 wody, z dębu 2501, klonu 2321, olchy 2151. Żeby wysuszyć drewno gruszy i jabłoni, trzeba wyeliminować prawie po 2501 wody, z wiśni 2301, orzecha 2051 Najkorzystniej wśród twardych gatunków wypada jesion, bo do odparowania jest tylko 901 wody, po nim akacja – 971. grab – 1301 i brzoza – 1551. Jak widzimy, różnice kolosalne. Buk może mleć prawie trzykrotnie więcej wody niż jesion, a rekordzistką, wierzba, ma jej czterokrotnie więcej. Jednak nawet te 90 litrów wody z jesionu to aż 6 pełnych wiader, które nieodparowane będą gasić Wasze palenisko. Z dwudziestometrowej ułożonej sterty buku zniknąć musi przeszło 5000 litrów wody!

To zestawienie obrazuje, jak ciężką pracę muszą wykonać sterty świeżego drewna, zanim uzyskają pełną zdolność do spalenia. Trzeba im do tego zapewnić odpowiednie warunki. Tu też popełniamy najwięcej błędów, które potem mszczą się uprzykrzając nam frajdę z palenia w kominku. Możemy spalać różne gatunki drewna, lecz tylko suche nadają się do kominka!
Wartość opałowa metra przestrzennego ułożonego drewna kominkowego
0 wilgotności 20% to w przybliżeniu:
10,13GJ – śliwa: 10GJ – grab: 9,15GJ – akacja: 8.86GJ – grusza 1 jabłoń; 8.4GJ – buk; 8,27GJ – jesion i dąb; 7,9 GJ – brzoza; 6,35 GJ – olcha; 7,3 GJ – modrzew; 6,5 GJ – sosna; 5,85 GJ – świerk; 5,52GJ – jodła
1 tylko 4.09GJ wierzba. Lecz ta sama ilość drewna przy wilgotności 55% będzie miała o połowę niższą wartość opałową. Krzywa wartości opałowej drewna jest wprost proporcjonalna do jego wilgotności. Twarde, lecz wilgotne gatunki drewna mogą mieć niższą wartość opałową od najlżejszej, lecz suchej wierzby. To, że kupimy twarde drewno, nie oznacza jeszcze sukcesu, to dopiero początek procesu przygotowania i przekształcania drewna w wartościowe paliwo. W trakcie sezonu lepiej dokupywać drewno lekkie, ale suche, niż twarde, lecz mokre. Strata wartości opałowej drewna jest tu pochodną energii potrzebnej do jego wysuszenia w palenisku. Palenie mokrym drewnem w standardowych kominkach i piecach nie pozwala na pełne spalenie powstających gazów. Niedopalone cząsteczki, unoszące się z parą, osadzają się w przewodach dymnych i w kominie. Przyklejają się do ścianek i twardnieją, tworząc trudną do usunięcia skorupę. Kanały zaklejone kreozotem, sadzą, stopniowo zmniejszają przepustowość spalin, zmniejszają także wydajność wymiany cieplnej, izolując ścianki wymienników, i stwarzają duże zagrożenie pożarowe. Sadza to niemal czysty węgiel, zapalona wytwarza bardzo wysoką, niebezpieczną temperaturę w kominie. Wystarczy popatrzeć na kolor unoszącego się z naszego komina dymu: ciemny i gęsty oznacza niekompletne spalanie, wyrzucanie niedopalonych cząsteczek wraz z parą. Nie dość, że z niedopalonych cząsteczek nie uzyskaliśmy energii, to jeszcze część z wytworzonej w palenisku energii zmarnowaliśmy na ich dekompozycję i transport w kanałach dymnych.

O jakości i czasie suszenia decydować będzie sposób układania drewna, przewiew, nasłonecznienie i zadaszenie. Nieprawidłowo ułożone drewno, w zbyt szerokie sterty, niezadaszone, postawione nie od strony zawietrznej, bezpośrednio na wilgotnej ziemi, nie dość, że będzie bardzo wolno schnąć, to stanie się jeszcze pożywką dla rozwoju grzybów, bakterii i insektów, co dodatkowo obniży jego wartość opałową.
Drewno schnie na zasadzie powierzchniowego parowania, a każde odparowanie wilgoci z powierzchni prowadzi do podciągnięcia pewnej porcji wilgoci z wewnętrznych warstw drewna na powierzchnię. Wielokrotność tego procesu to właśnie suszenie drewna. Przeciąg zapewnia wymianę powietrza wokół parujących powierzchni drewna. Jeśli nie zapewnimy należytego przeciągu, zahamujemy odpa-
rowywanie wilgoci. Im ta wymiana będzie szybsza, tym szybciej parować będzie drewno. Każdy „palacz” powinien dobrze zrozumieć tę prostą zasadę suszenia i przeanalizować, jakie warunki wymiany powietrza zapewnia w stawianych przez siebie stertach drewna.

Czynnikiem dynamizującym suszenie jest temperatura. W warunkach domowych mamy mniejsze możliwości jej kształtowania. Stawianie stert od strony słonecznej pozwala na naturalne podgrzewanie drewna i powietrza wokół niego, uruchamiając proces konwekcji. Podgrzane powietrze znacznie szybciej unosi się, dopuszczając mniej wilgotne. Im wyższa temperatura, tym szybsze parowanie drewna, silniejsze przemieszczanie się wilgoci z wewnętrznych warstw i szybsza wymiana powietrza. Oprócz odpowiedniego ułożenia sterty, jej temperaturę można spotęgować, pokrywając zadaszenia szkłem lub płytami przepuszczającymi promienie słońca. To znacznie zwiększy temperaturę pod wiatą lub w drewutni. Podobny efekt uzyskamy, układając drewno w otwartym tunelu foliowym, w szklarni itp.
Profesjonalnie drewno kominkowe suszy się w specjalnych komorach w temperaturze ll0M20oC. Taka temperatura gwarantuje szybkie parowanie wilgoci. Wentylatory we wnętrzu komory zapewniają olbrzymi przewiew powietrza, a odpowiednio położone i sterowane kanały wentylacyjne – odprowadzenie wilgotnego powietrza na zewnątrz. W tych warunkach drewno schnie błyskawicznie. Tam też najlepiej ocenić można łatwość suszenia poszczególnych gatunków. Najwięcej czasu zajmuje wysuszenie buku i dębu, potrzeba na to około 4 dni. Grab i akację wysuszy się już przez 3 dni, olchę 2,5 dnia, jesion i brzozę 2 dni. Przenosząc to na warunki powietrznego suszenia, możemy przyjąć, że jeden dzień w suszarni odpowiada mniej więcej ośmiu miesiącom suszenia w stercie. Licząc w ten sposób, możemy określić minimalny czas składowania drewna w stertach.
Oczywiście, im większa średnica polan, tym dłużej będzie trwać ich wysuszenie do optymalnego poziomu, czyli 20%.
0 szybkości odparowywania decyduje także budowa drewna. Tradycyjnie na stercie najdłużej trzeba suszyć dąb, w warunkach domowych nawet do 3 lat. Nieco szybciej wysuszy się zawierający więcej wody buk, a zdecydowanie szybciej, posiadająca mniej więcej tyle samo wody co dąb, olcha. Szybko na stercie schnie jesion i brzoza. Wolniej grab i akacja, chociaż nie zawierają dużo wody do odparowania. Wody w drewnie nie da się oszukać, trzeba ją po prostu odparować. Jest wiele domowych sposobów na tzw. dosuszenie drewna, np. regaty nad kotłem, stawianie drewna wokół paleniska. Nawet jeśli niektóre są skuteczne, to wszystko zabawa i niepotrzebna strata czasu.
Jeśli nie jesteśmy w stanie tym warunkom sprostać, nie walczmy z wiatrakami i kupujmy droższe, ale sprawdzone i profesjonalnie przygotowane w suszarniach drewno. Będzie ono w przeliczeniu i tak tańsze. Dodatkowo uwolni nas to od niepotrzebnych problemów z niedogrzaniem, dymieniem, korozją przewodów i zapychaniem się kanałów dymnych. Zapewni również, trudną do osiągnięcia w warunkach domowych, czystość drewna, które dzięki suszeniu nie jest już aktywne biologicznie oraz wolne od bakterii, grzybów i insektów.

Bogactwo różnorodności
Każdy rasowy „palacz” traktuje swoją drewutnię tak, jak winiarz piwniczkę. Mierzy jej zasobność nie tylko wielkością zawartości, ale także zróżnicowaniem. Liczy się to. by mieć drewno na każdą okazję, również na tę wyjątkową. Naturalnie, do rocznika nie przywiązuje się tutaj wagi, pod warunkiem, że jest on dwu- lub trzyletni. Poszczególne gatunki drewna różnią się zachowaniem w trakcie spalania, lecz ujawnią w pełni swoje walory dopiero wtedy, gdy będą prawidłowo przygotowane. Zachęcam do poznawania prawdziwych „smaczków” drewna, jego specyficznych cech, typowych dla danego gatunku. Warto dobrać drewno na szczególne okazje pod kątem koloru płomieni, które Wam najbardziej odpowiadają. Jest tu cała gama odcieni: od najciemniejszych czerwonych, takich jak olcha, po bardzo jasne, jak buk, grab, czy z lekkim niebieskawym zabarwieniem, jak brzoza. Ważna jest wysokość płomienia – najwyższy ma drewno iglaste: świerk, sosna, modrzew, jodła, dość wysoki ma także buk, grab, jesion, olcha, brzoza. Leniwie niskim płomieniem pali się dąb i akacja. Dla spotęgowania efektu można sięgnąć po gatunki spalające się niejednostajnie, których płomień „tańczy”, takich jak jesion, sosna, świerk. Równym płomieniem spalać się będzie buk, grab czy akacja. Najdłużej żarzyć się będą zwęglone kawałki dębu, grabu i jesionu. Dodatkowych efektów dostarczą gatunki strzelające iskrami, jak świerk, sosna, modrzew. Różnorodność daje możliwość wyboru i urozmaicenia. Można mieszać poszczególne gatunki po to, by uzyskać dodatkowe efekty. Wierzba, sosna, świerk, modrzew czy olcha użyte jako podkład pod ciężkie gatunki znacznie ułatwiają rozpalanie. Spalana osika wyczyści sadzę ze ścian kominka. Dołożenie paru kawałków drewna owocowego, jałowca lub orzecha do otwartego kominka wzbogaci bukiet aromatu uwalnianego w czasie spalania. Przygotowując się do sezonu, warto zaopatrzyć się w kilka różnych uzupełniających się gatunków.
Dobór naturalny
Obserwacja i ocena drewna pod kątem takich cech, jak łatwość zapalania, długość spalania, trzaski i iskrzenie, wysokość dynamika płomieni, ich kolor, skłonność do dymienia, aromat dymu i zapach drewna, pozwoli Wam znacznie trafniej dobierać gatunki stosownie do pory, okoliczności i rodzaju posiadanych urządzeń grzewczych.
Użytkując otwarty kominek, powinniśmy staranniej dobierać drewno ze względu na zapach, iskrzenie, dekoracyjność spalania, zapotrzebowanie na tlen (powietrze). Idealnym paliwem będzie tu jesion, buk, grab, a także brzoza i olcha. Zagrożenie stwarzać będą strzelające iglaste gatunki, ale i grube polana dębu. Można jednakże w pełni wykorzystać aromatyczne walory i odgłosy szybko palącego się drewna zasłaniając kominek przeszklonym parawanem. Dla posiadacza panoramicznego wkładu aromat dymu już jest nieistotny, iskrzenie nie stwarza zagrożenia, natomiast liczy się estetyka i charakterystyka spalania. Ważna, ze względu na przeszklone drzwiczki, jest także jego czystość. Tu warto wkładać grab, buk, jesion, a także, szczególnie na noc, dąb. Dla jednego i drugiego, jeśli kominek stoi w salonie, istotny jest też wygląd paliwa w stojaku czy koszu przed kominkiem i zapach samego drewna. W takim miejscu dokładanie do kominka to przecież część rytuału. Znacznie spadają wymagania wobec paliwa w zamkniętych paleniskach, tu głównie liczy się jego kaloryczność – ognia i tak nie widzimy. Palić możemy mniej dekoracyjnym dębem, akacją, ale 1 wszystkimi, także nieco dymiącymi, odmianami drewna. Jeśli są to
piece w pokojach, to ważna jest łatwość szybkość załadunku paliwa, jego zwartość 1 ewentualnie zapach, jeśli pozostawiamy je przed piecem w koszu. W części gospodarczej domu. np. w kotłowni, zapach drewna nie jest już istotny, tu liczy się jego kaloryczność, szybkość załadunku, no i oczywiście jego jak najniższa cena. Ze względu na zastosowanie sterowanego nadmuchu we współczesnych kotłach, łatwiej w nich także spalać iglaste gatunki drewna.
Kultura sztaplowania
Najbardziej rozwiniętą tradycję przygotowania drewna rozwinęły kraje alpejskie: Austria, Szwajcaria. Niemcy i północne Włochy. W Tyrolu brak sterty drewna wokół obejścia jest czymś podejrzanym, wystawia niedobre świadectwo właścicielowi. Samo układanie drewna tak mocno wrosło w tradycję, że stanowi w tej chwili także część architektury otoczenia. Każdy stara się tam zaskoczyć sąsiadów nowym pomysłem i ułożyć drewno bardziej niekonwencjonalnie. Sztaple z drewnem są wszechobecne, przylegają do ścian budynków nawet przy głównych ulicach czy przy kościołach. Są świadectwem witalności, przezorności i kreatywności gospodarzy. Najpopularniejszym drewnem jest tam jodła, wilgotna, ale stosunkowo szybko wysychająca. Wystarczy jej południowa strona, trochę słońca przez lato i obowiązkowe zadaszenie, chroniące przed deszczem.
Warto czerpać z tradycji i wzorów tych krajów. Pozostaje zawczasu zakasać rękawy, po czym aktywnie i z fantazją zabrać się do dzieła. Nie czekać do jesieni!

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Jak się butelkuje wino?

Zakończyła się winifikacja, dojrzewanie dobiegło końca. Mistrz piwniczny decyduje się zabutelkować wino, nakleić etykietę i zaprezentować je konsumentowi. Operacja jest bardzo delikatna. Wino musi być ustabilizowane, by mogło przeżyć dłuższy czas zamknięte w butelce.

Klarowanie: poszukiwanie przejrzystości
Wino można sklarować, dodając doń substancje koloidalne – koloidy – które nie rozpuszczają się w cieczy, ale łączą się z pływającymi w niej częściami stałymi i razem z nimi opadają na dno kadzi lub beczki. Wino staje się bardziej połyskliwe i przejrzyste, oczyszczone z większych i ostrzejszych tanin. Winiarz ma wybór między kilkoma rodzajami koloidów, które może zastosować. Są to: żelatyna, kurze białko – świeże lub sproszkowane (przy klarowaniu win czerwonych); koloidy pochodzenia rybnego, kazeina czy powstały z tufów bentonit (przy klarowaniu win białych). Zawsze powinien jednak postępować z umiarem. Sklarowane wino zlewa się znad osadu. W warunkach wysokiego ciśnienia atmosferycznego może dojść dc wzbudzenia koloidów, czego należy unikać.

Filtrowanie: droga przez oczka
W czasie filtracji wino oddzielane jest od części stałych wciąż się w nim znajdujących. Płyn przechodzi przez oczka filtra o różnej wielkości, w zależności od tego, jaki rodzaj oczyszczania jest pożądany. Może to być zwykła filtracja czyszcząca, może to być także filtracja sterylizująca, w czasie której eliminuje się bakterie. Podczas długiego dojrzewania w beczce, zakończonego zlaniem wina znad osadu (jak w przypadku większości wielkich win), specjalne klarowanie nie jest konieczne.

Bez klarowania i filtracji: czy na pewno warto?
Długi czas uważano, że wprawdzie klarowanie i filtrowanie zubaża wino, jednak jeśli jest dobrze przeprowadzone, można je zaakceptować (w końcu rzadko który konsument będzie zadowolony, znajdując w butelce mętne wino) . Pod wpływem opinii niektórych krytyków i panującej mody na rynek zaczęły jednak trafiać wina nieklarowane i niefiltrowane tak przynajmniej deklarowano na etykietach przedstawiane jako szczyt doskonałości. Bardzo barwne, ale za to matowe, pełne ekstraktu, lecz przy tym ciężkie, wypełniały usta, sprawiając wrażenie niezwykłej gęstości. Zapominano przy tym często, że wielkie wina powinny charakteryzować się jedwabistą fakturą tanin. Nie należy mylić koncentracji z rustykalnością.
Lekkie klarowanie i filtracja nadają takim winom więcej połyskliwości i przejrzystości, ale nie pozbawiają ich charakteru. Zdecydowana filtracja sterylizująca pomaga w stabilizacji win słodkich i pozwala na zminimalizowanie siarkowania, niesie jednak ze sobą ryzyko pozbawienia wina części struktury.

Wybór butelki
Do butelkowania wina używa się automatycznych linii, w których butelki są myte i suszone, a następnie napełniane i korkowane. Potem na szyjkę flaszy zakłada się kapsułę, a na samą butelkę nakleja etykietę. Standardowa, uznawana na całym świecie objętość butelki to 750 ml. Używa się też tzw. połówek (357 ml) oraz butelek półlitrowych, przede wszystkim do win słodkich. W Bordeaux i Szampanii wykorzystuje się też często butelki o większej objętości. Clavelin to rodzaj oryginalnej, krępej butelki używanej w Jurze wyłącznie do tzw. wina żółtego (vin jaune). Jej pojemność – 620 ml – ma odpowiadać objętości wina, które powstaje z jednego litra vin jaune dojrzewającego przez sześć lat w beczce.
Formy butelek różnią się w zależności od regionu. Prosta butelka bordoska jest wykorzystywana w wielu krajach, zwłaszcza do win, które mają być dłużej przechowywane. Wysmuklejsze butelki burgundzkie wlewa się wina z odmiany chardonnay także w innych częściach świata. Są jeszcze strzeliste butelki alzackie czy frankońskie bockbeutels przypominające bukłaki. Butelki przeznaczone na wina musujące wykonywane są z grubszego szkła, zdolnego wytrzymać ciśnienie dwutlenku węgla. Także kolor szkła zależy od regionu, choć zazwyczaj stosuje się ciemniejsze odcienie, by chronić wino przed światłem stosuje się ciemnozielony lub żółtobrązowy w Burgundii.

Wielkie formaty
Wina różowe trafiają często do butelek bezbarwnych – przeznaczone są do szybkiego wypicia, więc światło im nie zaszkodzi, tymczasem specyficzny kolor ma zwrócić uwagę klientów. Podobnie rzecz ma się z winami słodkimi, ale ponieważ wiele z nich nadaje się do długiego przechowywania, lepiej trzymać butelki w zamkniętych skrzynkach.

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , | Skomentuj

Jak się robi beczkę?

Choć rzemiosło bednarskie przeszło wielką ewolucję, a wiele narzędzi trafiło do muzealnych gablot, etapy robienia beczki pozostają niezmienne. Najważniejsze zaś to wybrać właściwe drewno i odpowiednio beczkę wypalić.

Jakie drewno?
Wybór drewna to w bednarstwie sprawa kluczowa. Beczki z kasztanowca czy akacji zostały wyparte przez baryłki dębowe. Dla bednarza liczy się jednak także pochodzenie dębu. Jedne z najlepszych beczek robi się w Limousin z dębu szypułkowego (Queráis robur), rosnącego w lasach Nevers i Troncáis. Istota leży w strukturze drewna. Dębina europejska jest porównywalna ze wschodnią, choć w przypadku tej drugiej trudniej o stałą jakość drewna. We wszystkich przypadkach nie istnieje cudowna metoda produkcji dobrej beczki. Każdy winiarz musi zdecydować, jaki rodzaj drewna najlepiej pasuje do jego wina oraz który z bednarzy najlepiej przygotuje beczkę. Na ogół wybór sprowadza się do dębu europejskiego (bezszypułkowego i szypułkowego) i amerykańskiego (Hercules alba).

-Dąb europejski nie może być piłowany, gdyż jego włókna ulegają wówczas zniszczeniu, a drewno staje się nieszczelne. Trzeba go zatem rąbać ręcznie (siekierą), co podnosi koszty. Nadaje winu świetną strukturę tanin i kompleksowe aromaty. Rodzą się w nim największe wina Francji.
- Dąb amerykański może być cięty, jest zatem tańszy. Nie nadaje winu szczególnej struktury, ale wnosi wiele aromatów mlecznych, które łatwo rozpoznać po niuansie orzecha kokosowego. Piłowanie powoduje otwieranie komórek w drewnie i uwalnianie dodatkowych komponentów. Ten typ dębu dodaje też winu słodkich aromatów. Wiele win rioja w Hiszpanii dojrzewa właśnie w dębie amerykańskim. Winiarze z nowego Świata zaczynają coraz bardziej doceniać dąb francuski, jednak jego pozyskanie nie jest łatwe ze względu na politykę zarządu lasów we Francji. Bednarze wykorzystują dęby liczące od stu pięćdziesięciu do dwustu lat. W selekcji bierze udział Narodowe Biuro Lasów (ONF), nadzorujące wycinkę i organizujące przetargi.
Galijska inwencja?
Autorzy łacińscy wspominają wprawdzie o używaniu beczek na południowym przedgórzu Alp jeszcze przed podbiciem Galii przez Rzymian, ale t0 właśnie Galowie stali się pierwszymi mistrzami w ich produkcji. Oni też upowszechnili beczki jako zbiorniki do transportowania i przechowywania żywności. W III wieku n.c. Rzymianie przestali używać zbyt kruchych amfor. Jeszcze do niedawna w beczkach przechowywano wino i inne alkohole, ocet. masło, mięso czv solone ryby. Do ich produkcji używano różnych gatunków drewna: kasztanowca, dębu, topoli, akacji, a nawet drzew owocowych.
Deszczułki
Gdy ścięty dąb pada na ziemię, drwal okorowuje drewno i ciosa z niego deszczułki. To z nich zostaną wystrugane klepki – deski o lekko zaokrąglonych bokach, które uformują korpus beczki. Zanim zostaną wykorzystane, deszczułki muszą być sezonowane na wolnym  powietrzu. Etap ten jest konieczny  - nawet lekko wilgotne drewno pozostaje nieszczelne. Poza tym zachowuje gorsze taniny, które mogą nadać dojrzewającemu w beczce winu nieprzyjemne aromaty. Potrzeba roku, by wysuszyć jeden centymetr grubości deszczułki. Oczywiście, można sezonować drewno w suszarni (praktyka ta, niestety, staje się coraz bardziej powszechna ze względów ekonomicznych), ale proces ten nie jest nigdy tak skuteczny jak suszenie w warunkach naturalnych.
Montaż
Bednarz przycina idealnie wysuszone klepki i nadaje im kształt: są szersze w środkowej części i węższe przy końcach, wypukłe z zewnątrz  i wklęsłe wewnątrz. Powinny doskonale zachodzić jedna na drugą. Następnie ze wszystkich potrzebnych do sformowania beczki klepek układa się na ziemi rozetę.
Gięcie i wypalanie
Wyobraźcie sobie krawca, który mierzy kawałki materiału na manekinie… Bednarz przypomina go w pewnym sensie, gdy nakłada na klepki prowizoryczną obręcz. Następnie gnie ją, podgrzewając nad piecykiem z rozżarzonymi węglami. Drewno powinno być zwilżone, by dawało się formować i nie pękało. Sukcesywnie zaciska się kabel wokół klepek, aż bednarz jest w stanie nabić na nie młotkiem drugą obręcz. Jego praca z beczką wokół rozpalonego ognia to niezwykłe widowisko. Następnie po raz kolejny wypala się klepki. To, jak długo bednarz przytrzyma drewno nad ogniem, będzie miało wpływ na smak przyszłego wina. Każdy ma swoją filozofię. Beczkę można wypalać krótko, średnio lub długo. Do zadań mistrza piwnicznego należy wybranie odpowiednio wypalonej beczki, która będzie pasowała do stylu wina, jaki chce osiągnąć.
Docinanie i zamykanie beczki
Gdy klepki są już wygięte, przycina się skośnie ich końcówki i wkłada dno. Poszczególne elementy łączy się ze sobą przy pomocy trzciny.
Obręcze i prace wykończeniowe
Bednarzowi nie pozostaje nic innego, jak wykończyć beczkę. Po ostatnim zestruganiu drewna zakłada ostateczne obręcze – żelazne lub z drewna kasztanowca – które zapewnią dobre ułożenie klepek obok siebie. Instaluje sztabę wzmacniającą, wycina otwór  na szpunt, przez który wlane będzie wino. Wreszcie sprawdza szczelność wykonanej beczki, wlewając do niej gorącą wodę.
Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , | Skomentuj